25 marca 2026, środaKlasyka literatury amerykańskiej
Karczmarze i uliczni kaznodzieje, kobieta z brodą i Profesor Mewa – dziwacy i wizjonerzy Nowego Jorku.
Prawie stuletni ekscentryk żywiący się wyłącznie owocami morza przekonany, że taka dieta zapewnia mu długowieczność, Philippa – genialne dziecko o nieposkromionej wyobraźni, stalowi budowniczowie z plemienia Mohawków, którzy wznosili nowojorskie wieżowce, oraz Mazie, charakterna bileterka kultowego kina opiekująca się nowojorskimi wyrzutkami.
To tylko niektórzy bohaterowie tej książki. Wszyscy tworzą niezwykłą galerię postaci, które Joseph Mitchell uwieczniał w swoich reportażach.
„W starym hotelu” to zmysłowy, malarski portret miasta ułożony z tysięcy drobnych kawałków. Mitchell z czułością i precyzją opowiada o zwyczajnej niezwyczajności swoich bohaterów – outsiderów, ekscentryków i ludzi z pogranicza – tworząc jedyną w swoim rodzaju panoramę Nowego Jorku.
Legendarne portrety Mitchella, przez lata publikowane w „New Yorkerze”, stały się klasyką amerykańskiego reportażu. Teraz wreszcie ukazują się po polsku. To książka obowiązkowa dla wszystkich, których fascynuje Nowy Jork wraz z jego niezwykłymi mieszkańcami.
Zachwyciłem się Josephem Mitchellem tak, jak przed laty prozą Marka Nowakowskiego. Amerykanin niby pisał reportaże, ale etykietki nie mają tu znaczenia. Nieważne, jaka to forma – liczy się piękna opowieść, wrażliwość, doskonały słuch i chęć słuchania. Dziwacy, samotnicy, outsiderzy, marzyciele i przegrani opisani są z czułością, ale bez sentymentalizmu. Zwykłym ludziom i ich „małym życiom” Mitchell dodaje szczyptę magii, a wszystko to otula nostalgia za odchodzącym światem. Piękna, cudownie zwyczajna literatura.
MARCIN MELLER
Mitchell, podobnie jak jeden z jego bohaterów, Joe Gould, tworzył „mówioną historię” Nowego Jorku. Ten imponujący zbiór reportaży jest hymnem miłości do tego miasta; pokazuje też, jak przemierzanie ulic łączy się z samym aktem pisania. Znajdziemy tu fundamentalne pytania o sens tworzenia, które dziś wydają się jeszcze bardziej palące niż dawniej.
JUSTYNA SOBOLEWSKA
Joseph Mitchell był kronikarzem Nowego Jorku, jednak nie pisał o sławnych i bogatych.
Interesowali go ludzie żyjący w cieniu drapaczy chmur i w mrocznych zaułkach Manhattanu. Zbiór tekstów, które stworzył dla „New Yorkera”, to wielowymiarowy obraz miejskiej różnorodności i złożoności, nakreślony z humorem oraz dystansem.
MICHAŁ CHOIŃSK
„W starym hotelu” to książka, która dziś uznawana jest za obowiązkową lekturę dla miłośników reportażu i historii Nowego Jorku.
JOSEPH MITCHELL (1908–1996) – amerykański dziennikarz i pisarz, związany przez większość kariery z tygodnikiem „New Yorker”. Znany z niesamowitej umiejętności dostrzegania potencjalnych bohaterów w zwykłych ludziach. Choć rozmawiał także z wielkimi osobistościami, takimi jak Albert Einstein czy Eleanor Roosevelt, najbardziej kochał pisać o outsiderach, ekscentrykach i dziwakach zamieszkujących ulice Nowego Jorku. Ich życiu przyglądał się z niemal detektywistyczną pasją połączoną z niezwykłą empatią i współczuciem. Jego twórczość ukształtowała gatunek reportażu literackiego i na trwałe wpisała się w historię amerykańskiej kultury.
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.