28 października 2026, środaCZASEM TRZEBA WYJECHAĆ, ŻEBY NAPRAWDĘ WRÓCIĆ DO SIEBIE. Małżeństwo Luizy i Marcina może wydawać się idealne. Świetnie im się powodzi, oboje rozwijają swoje kariery i czerpią z życia w Warszawie tyle, ile się da. Dzieli ich tylko jedno. Święta Bożego Narodzenia. Luiza je kocha i wierzy, że magia świąt potrafi zbliżać ludzi. Marcin najchętniej przespałby ten czas i za wszelką cenę unika rozmów na ten temat. Dlatego im bliżej Bożego Narodzenia, tym częściej para mija się w codziennym pośpiechu, zamiast naprawdę ze sobą rozmawiać. Kiedy kolejna próba Luizy, by zarazić męża świąteczną radością, kończy się fiaskiem, kobieta postanawia spróbować czegoś zupełnie innego. W lutym zabiera Marcina do starego rodzinnego domu nad Biebrzą - z dala od luksusu, wygody i dobrze znanego im rytmu życia. Tutaj natura zagląda w okna, czas płynie wolniej, a sklep otwiera się tylko dwa razy w tygodniu. W tej niezwykłej codzienności zaczynają wracać wspomnienia - o biedzie i bogactwie, o tym, co było kiedyś, i o tym, co oboje próbowali zostawić za sobą. Są też spotkania z mieszkańcami, ciekawskie spojrzenia, życzliwe gesty i porzucony cmentarz, który przypomina, że każda historia ma swoje korzenie. Z dala od domu, do którego przywykli, Luiza i Marcin dostają coś, czego od dawna najbardziej im brakowało: czas, żeby się zatrzymać i naprawdę porozmawiać. Bo niekiedy najważniejsze rzeczy przychodzą wtedy, kiedy przestajemy ich szukać. A NA ŚWIĄTECZNY CUD TRZEBA CHWILĘ DŁUŻEJ POCZEKAĆ.
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.